28 sierpnia 2016

Wielki Projekt Kosmetyczny: denko #2


Zauważyłam pewną zależność. Gdy jednego dnia robię zdjęcia do projektu denko, na drugi dzień niepozorne kosmetyki nagle się kończą. I tak ostatnio zrobiłam zdjęcia tych, o których dziś piszę, a na drugi dzień miałam już trzy kolejne. Trzy kosmetyki na raz. Ale nie martwcie się. Nie zawsze ich aż tyle będzie. 

W ostatnim okresie (to jest od 4 sierpnia do 25 sierpnia) zużyłam 9 kosmetyków pełnowymiarowych, jedną maskę do włosów z farby oraz wyrzuciłam jeden krem pod oczy. Do tego oddałam trzy podkłady, które były dla mnie za ciemne i już znalazły sobie nowy dom. 

Przejdźmy do opisów. 


Żelowy krem pod oczy Love Nature Oriflame z aloesem - należał do mojej mamy. Ta jednak kupiła sobie profesjonalne kosmetyki Pharmaceris W i ten krem mi oddała. Gdy (dawno temu) jej go podkradałam, to był bardzo fajny. Szybko się wchłaniał, nie był tłusty, nie pachniał nieprzyjemnie i nie podrażniał oczu. Dostałam go od mamy. Użyłam raz. Stwierdziłam, że może mam gorszy dzień. Użyłam go jeszcze ze dwa razy i wyrzuciłam. Podrażniał oczy, które zaczynały łzawić i piec. Nawilżenie było wciąż dobre, no ale takiego kremu nie da się używać. 

Matujący krem nawilżający AA - krem o konsystencji sorbetu. Więcej pisałam o nim TU. W opisie znajdziecie, co mi się w nim podobało, a co sprawiło, że nie kupię go nigdy więcej.

Maseczka Optimals Aqua Refresh Oriflame do twarzy - o niej również pisałam w TYM poście. Zobaczycie tam, co mi się w niej spodobało, ale dlaczego mimo wszystko nie jest idealna. 


Jantar odżywka do włosów - konsystencja wody. Zapach męskich, delikatnych perfum. Średnia możliwość wydobycia produktu. Nakładałam ją na skórę głowy i wcierałam. Miała ona pomóc w przyroście włosów, co myślę, że poniekąd zrobiła. Jednak nie pałam do niej miłością i nie kupię więcej. 

Peeling do stóp Feet Up Advanced Oriflame - pachniał miętą. Duże granulki zanurzone były w dość dobrym myjadle. Mam stopy problematyczne o bardzo twardej skórze, ale odrobinę udawało mu się ją złuszczać. Nie kupię go więcej ze względu na zapach. Nie lubię mięty. 

Tonik Optimals Oriflame - pisałam o nim TU. Po kliknięciu w link dowiecie się za co go kocham i dlaczego stał się moim ulubieńcem. Ubolewam nad tym, że się skończył. 


Olejek do mycia twarzy Kolastyna - pisałam o nim dość obszernie TU. Zdjęcia wrzucałam tam kilkakrotnie, ale wciąż się usuwają. Nie wiem, co jest grane. W tym olejku denerwuje mnie opakowanie, które przecieka. Reszty dowiecie się z opisu. 

Dax Cosmetics krem ochronny na słońce - pisałam o nim w poprzednim denku. Wszelkie zastrzeżenia do produktu po kliknięciu w link. 


Żel do golenia Silk Beauty Oriflame - pisałam o nim TU. Zdobył 4,5 punktu na 5 możliwych. Warto przeczytać!

Marion jedwab w sprayu - chętnie się z nim żegnam. Pisałam o nim TU i więcej nie zamierzam. 

A jak denka u was? 

2 komentarze:

  1. Jantar w jakiś sposób mnie uczula , ale wiem że u wielu osób super się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie nie uczulił, ale nie dał efektu, który by mnie zachwycił ;)

      Usuń