4 września 2016

Niezwykłe rozwiązania: żegnaj peelingu


Od kiedy poznałam (2,5 roku temu) peelingi do ciała - nie obywałam się bez nim. Lubię, gdy moja skóra jest gładka. Wydaje mi się też, że regularne stosowanie zmniejsza rozstępy. Ale, ale... Niestety szybko się kończą, a wcale nie są takie tanie. Te z BeBeauty, które kosztują jakieś 3 zł są tanie, ale starczają na bardzo krótko... Dlatego znalazłam całkiem inne rozwiązanie. 
Kiedyś dostałam od mamy kubełek drewniany, w którym były dwie szczotki, myjka oraz dziwna rękawica. Jakoś mnie to nie pociągało. Myjkę zabrał mi Kot i bawił się nią bardzo długo. Szczotki były dwie: mała i duża. Małą przywłaszczyła sobie mama, a duża mi została. Czeszę nią Kota. Kubełek na coś tam przeznaczyłam i została mi tylko rękawica. Leżała sobie zapomniana przez bardzoooo długo. Albo nawet dłużej.


Gdy robiłam wymianę kosmetyków (zdenkowałam kolejne 10 produktów), znalazłam ją i postanowiłam, że raz dam jej szansę, a potem ją wyrzucę. No bo niby co w niej może być takiego fajnego. 

Użyłam jej raz... 

I przepadałam. Teraz mam ochotę ciągle ją używać.


Ale, ale... Mogłabym coś o niej napisać. Jest bardzo jasna. Z jednej strony ma miękkie i przyjemne włosie (?), a z drugiej przeplatane sznurki z ostrego materiału. Jest bardzo szorstka. Gdy nasiąknie wodą mięknie odrobinę, ale wciąż zachowuje swoje właściwości. A jest z nią tak. Miękka strona działa jak bardzo miękka gąbka - nakładam żel i się myję. I tyle. A szorstka strona jest w stanie zastąpić bardzo dobry peeling do ciała. Nakładam na nią żel i również się myję, ale po jej użyciu skóra jest gładka, miękka i bardziej napięta. 

Cieszę się, że dałam jej szansę. Teraz nie będę już wydawać pieniędzy na peelingi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz