5 grudnia 2016

Plan sportowy na grudzień


Ze sportem nie miałam do czynienia ponad dwa tygodnie. Tęskniłam już za tym, i, nie całkiem zdrowa, poćwiczyłam trochę. Dostosowałam plan idealnie do moich potrzeb. Nie będzie o wielkie bum. Zmagam się jeszcze z kontuzją nogi i musiałam wymyślić coś takiego, co będzie odpowiadało moim możliwościom. 
Biorąc pod uwagę długą przerwę i moją kontuzję, postanowiłam do formy wracać etapami. Kilkoma. Ale takimi etapami, które mnie zaprowadzą do mojego celu i nie nadwyrężą mięśni. Znów. Podzieliłam, jak zawsze, wszystko na kategorie.

Partie ciała
Tutaj wybrałam sobie po kilka ćwiczeń na każdą partię ciała. Liczba powtórzeń na początku jest niewielka 5-10. Z każdym dniem zwiększa się ona niewiele by na koniec dać zadowalający efekt. 

Ćwiczenia to: na nogi (środa, niedziela), pupę (poniedziałek, piątek), ręce (czwartek, niedziela), brzuch (wtorek, sobota)  i plecy (wtorek, sobota). Ćwiczenia zajmują mi na razie około 5 min. Nie jest to dużo, ale wiem, że większa ich ilość stanowi dla mnie na razie problem. 

Chciałabym móc znów ćwiczyć więcej, albo bardziej zaawansowanie, szybciej. Wiem jednak, że nabawię się przez to jeszcze gorszej kontuzji, a wtedy nie będzie już wcale tak fajnie. 

Joga
Na ten temat pisałam niedawno osobny post. Tutaj także stawiam na razie na łatwiejsze rzeczy. 

Rozciąganie
Tutaj pokładam największą nadzieję. Muszę stopniowo rozciągać mięśnie, by wrócić do dawnej giętkości. Prawie robiłam szpagat damski. Brakowało naprawdę niewiele. Przesadziłam jednak i teraz muszę zacząć prawie od nowa. Nie poddaję się i wciąż walczę, ale teraz jest to prawdziwa walka, ze słabością i chęcią poddania się. 

Zobaczymy co z tego wyjdzie. 

A jak wasze plany sportowe na grudzień? 

1 komentarz: